- Nie wiesz gdzie zapodział się mój felieton? - zagadnąłem z głupia frant. Kolega z redakcji wzruszył ramionami. Choć zabrałem mu gazetę, to trzymał jeszcze fason. Przez grzeczność zainteresował się, o czym pisałem. Zgodnie z prawdą odrzekłem, że zrobiłem wywiad z samym sobą. Kolega przenicował mnie wzrokiem: - A nie zapomniałeś o autoryzacji tekstu?!
Przypadki felietonisty cenzura dożynki tekstu Michalina Wisłocka Koziorożec z rogami