Spotkani przeze mnie w sobotnie popołudnie staruszkowie snuli opowieści o swych seksbojach. Mieli jednak dystans do swej obecnej kondycji; do tego stopnia, że w pewnej chwili usłyszałem: Teraz, panie Zdzichu, wielkie rwanie to w kolanie, albo u dentysty...
pieniądze obietnice wyborcze kiełbasa wyborcza przywatyzacja majątku narodowego