Rosja proponuje wprowadzenie embarga na dostawy broni dla Gruzji. Szef rosyjskiego MSZ uważa, że dzięki temu można będzie uniknąć nowego przelewu krwi na Kaukazie.
Według Radia Swoboda, rosyjskie wojska uniemożliwiły wjazd do Gori przedstawicielom Rady Europy. Dwaj politycy z komitetu wykonawczego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy zostali zatrzymani w Igoeti na drodze Tbilisi-Gori. Wbrew zapowiedziom, wojska rosyjskie nie opuściły tego rejonu. Gruzińskie media twierdzą, że nastąpiła tylko zmiana składu osobowego rosyjskich oddziałów.
Mimo obietnic i zapowiedzi, Rosjanie wciąż nie wycofali się z Gruzji - donoszą wysłannicy Polskiego Radia na Kaukaz.
Rosyjskie wojska wciąż zajmują gruzińskie miasto Gori. Mimo rosyjskiej obietnicy wycofania się z miasta, gruzińska policja nie zdołała wejść do Gori i przejąć tam kontroli.
Szef Gazpromu obiecał, że dostawy rosyjskiego gazu do państw Unii Europejskiej zostaną wznowione jeżeli tylko unijni obserwatorzy zostaną wysłani na Ukrainę. Aleksiej Miller mówił o tym w Brukseli po spotkaniu z szefem Parlamentu Europejskiego.
Gwarancję spłaty przedstawiła premier Julia Tymoszenko. Odpowiednie rozporządzenie Rady Ministrów mówi o tym, że pieniądze będą pochodzić z państwowych banków Oszczadbank i Ukreksimbank. Mają one być przeznaczone na pokrycie długów za gaz zużyty w ostatnich 2 miesiącach tego roku.
Podczas konferencji prasowej, premier Czech Mirek Topolanek stwierdził, że nierozwiązanie gazowego konfliktu wynika z braku dobrej woli Rosji i Ukrainy. W spotkaniu uczestniczył również przewodniczący Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej.
Doradca prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki powiedział, że jeszcze dziś w nocy, a najpóźniej jutro rano, może dojść do wznowienia dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę do krajów Unii Europejskiej.
Jak informuje serwis tvn24.pl, rosyjskie wojska nadal kontrolują Gori. Gruzińskie wojska czekają pod miastem, chcąc uniknąć starć - żołnierze obu stron widzą się nawzajem. Anonimowe źródła gruzińskie donoszą, że Rosjanie wrócili również do płonącego portu Poti.
Dziennik "Moskowskij Komsomolec" pisze, że podejrzanym o organizację wczorajszych zamachów w metrze może okazać się Paweł Kosołapow. To Rosjanin z pochodzenia który przyjął islam i stał się znany po zorganizowaniu kilku zamachów terrorystycznych.