Dziennik Zachodni
2006-09-22 15:54, aktualizacja: 2006-09-22 15:54:27
Wystarczyło kilka ostrych słów, nieczułość trenera Dariusza Gaschiego na kobiece łzy i wszystko się zmieniło. - W mundurówce tak musi być. Szef ma zawsze racje - wyjaśnia Gaschi, który uczy panie z Łazisk strażackiego rzemiosła