- Często bazujemy na tradycyjnych metodach indiańskich, takich jak czytanie śladów - opowiada porucznik Marcin Lisowski. Służba pograniczników, strzegących polskiej granicy w Bieszczadach dostarcza adrenaliny. Nigdy nie wiadomo, kogo się spotka: przemytnika, uciekiniera do lepszego świata, czy... niedźwiedzia.