W opuszczonych garażach na obrzeżach Ełku, czwórka młodych ełczan, w zwyrodniałym niepojętym amoku, biła dwa dni napadnięte ofiary - dwóch bezdomnych. Oprawcy z dzikim napędem bili ich łopatą po głowie, kopali i skakali po ich ciałach. Bili dopóki ofiary wykazywały znaki życia.