- Co u pana słychać, Mistrzu? - Człowiek w kaftanie myśli z nieodłącznym opiekunem - wesołym /?/ sanitariuszem spojrzał na mnie niczym Ofelia w scenie szaleństwa. -- Jakże ci zazdroszczę - kontynuowałem - że twoja dusza artysty wyje do gwiazd na zew geniuszu!