Wymuskany i wiosennie odchudzony, elokwentny i bezczelny jak przystało na obdarzonego najwyższa łaską prezesa, pan poseł Hofman zabłysnął ostatnio (jak zwykle zresztą) dowcipnym zmartwieniem.
Jadwiga Kowalczyk
2007-08-14 14:04, aktualizacja: 2007-08-15 07:26:35
W oczekiwaniu na wielkie i wspaniałe autostrady, które (wierzymy z uporem) w przyszłości staną się elementem polskiego krajobrazu, zażywając umiarkowanej wygody w obecnych, wspominam jazdę pierwszymi autobusami, czyli stonką.
Zawsze przed pierwszym majem były przygotowania do święta. Nazywało się to świętem klasy robotniczej, a nie jak teraz - łykent. Ale razu jednego to święto smutno się skończyło.